|
TRAUMA
Trauma to jeden z zespołów najdłużej działających na polskiej scenie metalowej. Gdy piszę te słowa, dosłownie kilka dni temu miała miejsce premiera siódmego już krążka nagranego przez rzeczonych weteranów. Na kilka moich pytań odpowiedzi zechciał udzielić sam Mister, gitarzysta Traumy. Nieskromnie dodam, iż lektura to obowiązkowa.
Witaj, Mister! Działasz na scenie już od wielu lat. Początki Thanatos, który został przemianowany na Trauma, sięgają końca lat 80. Dwie dekady to kawał czasu. Przez zespół przewinęło się sporo osób. Powiedz, jak się to wszystko zaczęło? Jak w ogóle wyglądały Twoje pierwsze kontakty z ekstremalną muzą?
Witaj, Kamil. Moje początki to faktycznie z dzisiejszej perspektywy zamierzchły już czas, ale nie ukrywam, że mam do niego wielki sentyment. Swoją pierwszą gitarę zakupiłem w czerwcu 1986 roku przez czysty przypadek. Miałem wówczas 13 lat i niemal zerowe pojęcie jak zabrać się do nauki gry na moim przechodzonym dość mocno " Defilu". Przez pierwszy rok brzdąkałem coś tam bez ładu i składu tracąc bardziej czas niż rozwijając swoje umiejętności. Nauczyłem się stroić moje wiosełko z jakiegoś wakacyjnego programu harcerskiego w TVP. W owym czasie nie było jeszcze interntu, więc każdy samouk miał przechlapane. W latach 80tych byłem pod dużym wpływem punk rocka i muzyki alternatywnej czas na fascynacje metalem przyszedł po ukazaniu się mini albumu Helloween i
debiutanckigo krążka Niemców " Walls Of Jericho", potem przyszedł czas na Metallikę, Megadeth, Testament, Metal Church, Mercyful Fate, potem usłyszałem Venom, Sodom, Kreator, Slayer, Possessed, Death i poszło. Kiedy usłyszałem " Schizofrenia" Sepultury, " Consaming Impulse" Pestilence czy " Altars.." Morbid' ów to po prostu oszalałem. Muzyka ekstremalna zafascynowała mnie bezgranicznie i wciągnęła niczym narkotyk. Bez wątpienia jestem od niej uzależniony od przynajmniej 25 lat. Uwielbiam ją wykonywać na żywo z Traumą, uwielbiam komponować utwory w takim stylu. Robię to już tak długo ale paradoksalnie wciąż nie mam dosyć.
Trauma była w ofercie wydawniczej już kilku labelów. Wasz debiut z 1996 roku wydało Vox Mortis, później przez kilka dobrych lat byliście w Pagan Records, następnie Empire Records... Trudno było o podpisanie papierów? Szukaliście czy zgłaszano się do was z propozycjami?
Przed Vox Mortis byliśmy związani jeszcze z Loud Out rec./ Morbid Noizz prod na wydanie oficjalnej kasety " Invisible Reality". A jeszcze wcześniej z polskim oddziałem SPV. Nasze albumy asygnowane były również logosami kilku zachodnich wytwórni płytowych takich jak choćby niemieckiej System Shock rec., francuskiej Adipocere rec. czy amerykańskiej Unique Leader rec. Najwięcej problemów przystworzyło nam znalezienie wydawcy w 1996 roku. Mieliśmy w garści bardzo ciekawy album " Comedy Is Over", ale scena death metalowa przeżywała wówczas kryzys i nikt nie chciał wydawać takiej muzy. Zrobił się bum na norweski black metal, który sprzedawał się jak ciepłe buły i nagle 70% dotychczas death metalowych hord zaczęło szukać swojej szansy malując twarze, zmieniając orientacje stylistyczną wykonywanej muzy. To był trudny czas ale udało nam się podpisać nowy deal i wydać debiutancki album Traumy w naszym kraju.
Swego czasu nagraliście album live. Myślałeś o kolejnym takim wydawnictwie? Z materiałów które stworzyliście od tamtej pory można złożyć naprawdę porządny, miażdżący i zabójczy set. Są jakieś szanse w przyszłości na taki krążek?
Dziś coraz rzadziej zespoły wydają płyty koncertowe dlatego bardzo się cieszę, że mamy w dorobku płytowym właśnie taki album. Zawsze miałem ogromny sentyment do nagrań z koncertu. Nie wiem co przyniesie przyszłość, faktem jest, ze coraz częściej myślimy o Wydaniu profesjonalnego DVD z zapisem koncertu Traumy. Nie traktujcie tego jednak jako deklaracji. Po prostu zastanawiamy się nad tym luźno a czy dojdzie do sfinalizowania tego przedsięwzięcia ciężko dziś powiedzieć ale bądźmy dobrej myśli.
Zaskoczyło mnie to, że całkiem niedawno powrócił Chudy! Podczas jego absencji lukę w zespole wypełniał Kopeć, znany z innego deszcz metalowego aktu o nazwie Dished. Jak układała się Wam współpraca z Kopciem? Przypomnij nam również o innych przetasowaniach personalnych które miały miejsce ostatnio w waszych szeregach.
To całe zamieszanie z wokalistami było dużym zaskoczeniem również dla nas samych. Powód rozstania z Kopciem był taki sam jak niegdyś z Chudym. Przez dłuższy czas przed nagraniem ostatniej płyty Kopeć przebywał w Norwegii gdzie dostawał równo w kość i to odbiło się na jego kondycji psychicznej i w efekcie na jego dyspozycyjności. Jego prywatne plany stanęły w opozycji do planów koncertowych Traumy. Na kilku koncertach zastąpił go Jacek z Krakowskiej formacji SOTOTH, ale na dłuższa metę taka sytuacja była nie do zaakceptowania. Musieliśmy się rozstać, taki lajf. Nie czujemy jednak do siebie urazy, bo każdy z nas musi zarobić na rachunki i paszę. Życie często weryfikuje nasze marzenia, o czym przekonujemy się podczas każdej rotacji w składzie. Trzeba być naprawdę twardym żeby zajmować się amatorsko death metalem przeszło 20 lat i zmagać się z wszystkimi trudnościami jakich dostarcza nam wszystkim granie w Traumie. Trzeba to naprawdę kochać, inaczej nie da rady. Granie w tym zespole to nie tylko pasja, ale i sposób na życie.
Kopeć nagrał wyśmienite wokale na najnowszej płycie, które idealnie pasują do całego materiału. Stało się jednak co się stało i nie ma co bić piany nad rozlanym mlekiem. W całej tej sytuacji cieszę się tylko, że powrócił do zespołu Chudy, że się w ogóle zgodził. Nie chciałem szukać kolejnego nowego wokalisty, który za rok zmieni opcję i zapisze się do armii bo tam fajnie płacą. Powrót Chudego był najlepszym rozwiązaniem bo nie musiał się wdrążać jak w nowy zespół, sprawdzać i udowadniać komukolwiek swojej wartości. Zatoczyliśmy pewien krąg i można by powiedzieć, że powróciliśmy do punktu wyjścia ale tak nie jest. Chudy się zmienił, a i my również inaczej w tej chwili postrzegamy wiele spraw. Jest naprawdę dobrze, każdy ma swoje obowiązki i ostro napieramy do przodu. Jest w tej chwili tak jak powinno być zawsze bo również gramy bardzo dobre koncerty i mam wrażenie, że jesteśmy jako zespół w takim pozytywnym cugu który emanuje z nas na prawo i lewo i nie da się tego nie zauważyć, szczególnie kiedy gramy koncert.
Jesteśmy świeżo po premierze Archetype of Chaos, Waszej najnowszej płyty. Jak przebiegał proces twórczy? Gdzie zdecydowaliście się nagrać materiał i ile go przygotowaliście?
Po letnich koncertach w 2008 roku odwołaliśmy wszystkie gigi jakie mięliśmy w planie zagrać jesienią. To był dosyć trudny czas, gdyż nasz wieloletni basista Paweł "Firana" Krajnik postanowił definitywnie odejść z zespołu i zostać jeszcze kilka lat w Anglii. Paweł był takim dobrym duchem w tym zespole, katalizatorem wszelakich napięć, wspaniałym kolegą i niezwykle sympatyczną, otwartą osobą, poza tym to doskonały muzyk z którym bardzo dobrze mi się pracowało. I znów powtarzam tą sama sekwencję aż staje się to pewnie już nudne. Taki lajf, realia codzienności pożarły pasję nie jednego wyśmienitego muzyka, który przewinął się przez skład Traumy na przestrzeni tych wszystkich lat. W takiej sytuacji, kiedy skład nam się skurczył do absolutnego minimum. Postanowiliśmy do końca 2008 roku nie wychylać nosa z sali prób i całą naszą energię skupić na skomponowaniu najnowszej płyty " Archetype Of Chaos". Stopień realizacji tych zamierzeń pokaże czas. Nie ukrywam, że bardzo byśmy chcieli doprowadzić do wydania takiego materiału.
Opowiedz o warstwie lirycznej Archetype of Chaos. Kto jest autorem tekstów? O czym one traktują?
Autorem wszystkich tekstów na nowym albumie jest człowiek posługujący się pseudonimem Alchazar. Nie będę się wypowiadał na temat tekstów za ich autora, ani sugerował niczego. Są udostępnione na naszej oficjalnej stronie i również we wkładce do najnowszej płyty, która właśnie trafiła do sklepów.
Zdradź nam kto zajął się wydaniem tego krążka i jak układa się Wam współpraca z tą wytwórnią.
Podpisaliśmy niedawno kontrakt z Witching Hour prod. I to właśnie ta firma wydała "Archetype Of Chaos" zarówno na płycie CD jak i analogowym czarnym krążku. Współpracuje się nam bardzo dobrze i cieszę się, ze związaliśmy się z krajową firmą która w swoją pracę wkłada całe swoje serce. Sam jestem pasjonatem i lubię mieć do czynienia z ludźmi podobnego pokroju.
Na nowym albumie udzielają się postaci, które nie są na stałe w składzie zespołu. Kim są jegomoście? Co dodali od siebie? Jak nawiązaliście kontakt?
Solówkę do utworu "Cortex Deformation" zagrał wyśmienity gitarzysta Konrad Rossa, który na co dzień zasila skład Krakowskiej formacji Sototh. Wcześniej grał w Redemptor, a jeszcze wcześniej również w szczecińskim Dished. Przez niemal dwa lata Konrad był sesyjnym gitarzystą Traumy, zagraliśmy wiele wspaniałych koncertów i tym zaproszeniem chcieliśmy Konradowi podziękować za pomoc i wspólnie spędzone chwile. Konrada polecił nam Kopeć jakiś czas temu kiedy szukaliśmy drugiego gitarzysty na koncerty.
Drugim muzykiem, którego zaprosiliśmy do udziału na najnowszej płycie Traumy jest klawiszowiec Atrophia Red Sun, Xv The Mind Riper który w kilku motywach na albumie wspaniale wkomponował się swoim syntezatorem w klimat i nastrój tego albumu.
Zagraliście w ubiegłym roku szereg sztuk, zawitaliście nawet na Ukrainę i Litwę. Jak wspominasz te wydarzenia? Fani nie zawiedli?
Tak, po raz pierwszy w naszej historii mieliśmy okazje koncertować na Litwie i Ukrainie. Na Litwie uczestniczyliśmy w festiwalu Deil Stone Open Air Festival na którym gwiazdami byli naszego dnia Sepultura i Sinister. Impreza był przygotowana niezwykle profesjonalnie, mimo ogromnego rozmachu organizatorzy byli bardzo profesjonalni i niemal wszystko był zapięte na ostatni guzik. Na Ukrainie z poziomem organizacyjnym było znacznie gorzej. ale klimat, przyjęcie fanów podczas koncertu Traumy przebił wszelkie niedogodności i niedoróbki.
Opowiedz nam również o planach koncertowych, zarówno tych bliższych jak i dalszych. W jakich zakątkach kraju oraz globu możemy się Was spodziewać?
Ten rok zapowiada się jeszcze lepiej niż poprzedni. Dostajemy więcej ofert od prywatnych osób i samych klubów, więc zamierzamy grać jak najwięcej w małych, średnich i tych największych miastach. Pojedziemy wszędzie, gdzie tylko będzie to możliwe. Mamy zabukowane po dwa, trzy koncert miesięcznie ale na tym się najwidoczniej nie skończy, gdyż wciąż dostajemy nowe propozycje. Latem zagramy na kilku festiwalach, a jesienią poza pojedynczymi sztukami ruszymy jako headliner w trasę koncertową.
Na koniec dzięki wielkie za wywiad i życzę sukcesów z nowym materiałem! Kilka słów na zakończenie?
Ja również bardzo dziękuję za miłą pogawentkę i wsparcie dla Traumy. W tym roku zamierzamy dużo więcej grać, na szczęście dostajemy dość sporo ofert od organizatorów, płyta jest już na rynku, więc mamy co promować. Dzięki za wywiad i zainteresowanie moim zespołem, do zobaczenia na koncertach.
Arseonist
2010-03-03
|