|
SONNEILLON
W zeszłym roku undergroundowa polska scena metalowa wzbogaciła się o nowy zespół. Grupa z Bielska-Białej zwie się Sonneillon i właśnie wydali swój debiutancki album, “Polymorphous”. Jaki nastrój panuje ich obozie? Zapraszam do lektury…
Witam serdecznie! Po przesłuchaniu Waszego debiutanckiego albumu jestem pod dość dużym wrażeniem. Czy moglibyście pokrótce opowiedzieć Czytelnikom VNM, skąd wziął się Sonneillon?
Spirit: Witam. Krótko opowiem, że związała nas nieodparta chęć stworzenia czegoś - muzyki. Nasze drogi skrzyżowały się w innych zespołach, jednak one nie dawały nam możliwości realizacji. Myślę, że to kwestia priorytetów, muzyka niestety nie zawsze nim była. My mieliśmy wspólny cel więc wzięliśmy się razem do roboty (śmiech).
Jesteście ze sobą już jakiś czas. Czy uważacie się za członków jednej muzycznej rodziny?
Spirit: Hehe. Bardzo dobre porównanie. Użeramy się ze sobą jak stare dobre małżeństwo, ale ciągle przemy do przodu, razem.
Jak długo nagrywaliście materiał na “Polymorphous”? Czy była to intensywna praca?
Spirit: “Polymorphous” rodził się mniej więcej od października zeszłego roku, wtedy też pojawiły się pierwsze kawałki na naszym profilu MySpace i pierwsze tematy na forach. Ostatecznie wszystkie kompozycje pojechały do studia koło kwietnia tego roku na mix i mastering. Praca była ciężka i prawie wszystko co mogło pójść źle - poszło, ale w końcu się udało.
Owszem, zawsze są jakieś niedociągnięcia, aczkolwiek ja byłem pozytywnie zaskoczony tym, co znalazłem na Waszej płycie. Powiedzcie, czy jesteście zadowoleni ze swojej muzyki?
Spirit: Myślę, że zrobiliśmy wszystko co mogliśmy w granicach naszych skromnych możliwości, żeby ten album zabrzmiał dobrze. Wiadomo, że po nagraniu przyszedł czas rozterki, zastanawianie się, czy można było lepiej, tu zmienić, tam poprawić. Taki brak dystansu, ale przeszło. Zresztą jeśli nie bylibyśmy zadowoleni, “Polymorphous” prawdopodobnie nie ujrzał by światła dziennego.
Beh: A co, mam odpowiedzieć, że nie? Dołków pod sobą nie zamierzam kopać. Każdy z nas włożył w ten album wiele pracy, a efekt końcowy wyszedł bardzo zadowalająco. Ukoronowaniem tego są obiektywne i ogólnie pozytywne opinie dotyczące naszego debiutu, więc tym bardziej jesteśmy zadowoleni z tego co robimy. Na dzień dzisiejszy pewnie inaczej byśmy podeszli do nagrywania, a z drugiej strony po co zmieniać to, co dobrze funkcjonuje. Poza tym to miło nam to słyszeć, że materiał zrobił na Tobie wrażenie.
Valsimot: Osobiście czuje się spełniony. Jeżeli chodzi o warstwę muzyczną, o wszystkim dyskutowaliśmy na bieżąco także nie mam żadnych zastrzeżeń. Brzmieniowo na dzień dzisiejszy jest bardzo dobrze. Jedyne, czego osobiście mi brakuje na “Polymorphous” to żywy garowy. Nie chodzi mi o samą aranżację perkusji - Spirit odwalił kawał dobrej roboty, jednak żywy garowy to inny feeling, więcej życia.
Seth: Oczywiście, że tak! Jak na nasz całkowity debiut to na pewno bym go nie zmieniał. Każdemu z nas się on bardzo podoba lecz jest już parę pomysłów na nowe smaczki i motywy w kawałkach, ponieważ staramy się cały czas rozwijać i iść do przodu. Nie chcemy się ograniczać i zamykać się w hermetycznym pudełku.
Podoba mi się Wasze podejście do sprawy. Przejdźmy zatem do strony technicznej. Zaserwowaliście słuchaczom automatyczną perkusję. Dlaczego Waszych szeregów nie zasilił bębniarz z krwi i kości? Czy zamierzacie jakiegoś zatrudnić?
Spirit: Nawet już zatrudniliśmy! Jak już mówiłem na początku, priorytetem było tworzenie muzyki i bardzo komfortowym rozwiązaniem było nagrywanie jej i komponowanie w domowym zaciszu, dlatego też perkusista nie był nam potrzebny. Teraz, gdy w grę wchodzą występy na żywo, potrzebujemy całego żywego składu, dlatego nasze szeregi uzupełnił prawdziwy perkusista. Rozglądamy się też za sesyjnym klawiszowcem, by nie musieć korzystać z sampli.
Valsimot: Zdecydowaliśmy się na automat z dwóch powodów: po pierwsze - znalezienie dobrego perkusisty, który nie udziela się już w co najmniej jednej kapeli w Bielsku-Białej graniczy z cudem -chcieliśmy kogoś, kto gra w podobnych klimatach i chciał w 100% zaangażować się w materiał; niestety nie było takiej osoby. Po drugie nie chcieliśmy się w żaden sposób ograniczać, na przykład tym, że garowy zapił i nie pojawił się na próbie, albo nie wyrabia tempa - wynika to po prostu z wcześniejszych przykrych doświadczeń.
Chciałbym teraz zapytać o Waszych mentorów. Na kim inspirowaliście się przy tworzeniu muzyki na debiut?
Spirit: Inspiracji było wiele, a każdy z nas pewnie miał inne. Raczej inspiracje opierały się na wykorzystaniu pewnych patentów, które zagraliśmy na swój sposób, coś tam wpadnie jednym uchem, zmiksuje się z czymś innym, czasem jakaś emocja weźmie górę. Ogólnie chyba jest tego za dużo, żeby mówić o jakiś konkretnych inspiracjach.
Czy będzie możliwość obejrzenia Was na żywo? Myśleliście o trasie koncertowej promującej “Polymorphous”?
Spirit: Jak tylko uzupełnimy skład i dobrze się zgramy. Chcemy grać koncerty, jednak wszystko musi być dobrze dograne. Myślę że wakacje w przyszłym roku wchodziłyby w grę, ale nie chce zapeszać.
Seth: Naszym pierwotnym zamierzeniem było tylko tworzenie nuty a nie koncertowanie jednak z biegiem czasu wszystko się zmieniło. Teraz jak najbardziej jesteśmy na tak! Chcemy jednak, żeby to wszystko było robione przez ludzi na koncertach a nie przez automaty dlatego stwierdziliśmy, że przyda sie garowy i sesyjny klawiszowiec który będzie z nami grał na koncertach.
Na płycie dostrzegam wiele instrumentalnych fragmentów. Czy połączenie tego z ostrym metalem było zabiegiem celowym, czy też przyszło niespodziewanie?
Spirit: Jak najbardziej celowym. Połączenie patosu muzyki symfonicznej z agresją metalu to według mnie chyba najpotężniejsze połączenie. Wszystkie te utwory tworzą pewną całość, a instrumentalne kawałki mają na celu to wszystko dopełnić i wprowadzić odpowiedni klimat tej płyty.
Czyli znaleźliście “złoty środek” (śmiech). Nie jesteście biernymi słuchaczami, tylko aktywnie tworzycie muzykę. Czy to jest właśnie to, czym chcieliście się zajmować? Może macie inne priorytety w życiu?
Spirit: Muzyka to jest to, co nas połączyło i niewątpliwie jest to jedna z najważniejszych, jak nie najważniejsza rzecz dla nas. Nie mógłbym spojrzeć w lustro w wieku tych 60 lat, gdybym nie robił tego, w czym czuje się najlepiej.
Valsimot: Oczywiście chciałbym móc zajmować się muzyką 24 godziny na dobę, jednak powszechnie wiadomo jakie są realia. Praca, życie rodzinne. Jednak nie traktuję muzyki wyłącznie jako hobby, dla mnie to coś o wiele ważniejszego.
Beh: Najważniejszym priorytetem jest realizowanie swoich celów co m.in. wiąże się z tworzeniem muzyki i radością z samego grania. Na pewno jak pojawia się pasja, to chce się to robić, bo czerpie się z tego naturalną przyjemność. Jednak granie muzyki metalowej w naszym kraju jest mało opłacalne finansowo, a dodatkowo wiąże się to też z ciężką pracą i wieloma wyrzeczeniami.
Seth: Napewno tak! Dla każdego z nas muzyka była, jest i będzie najważniejszym priorytetem! Każdy z nas udzielał się wcześniej w kapelach i mimo to dalej gramy i na pewno nie chcemy z tym skończyć. W każdym z nas jest ten płomień i nie gaśnie, tylko rośnie z upływem czasu.
Dobrze wiedzieć, że robicie to, co kochacie. Z innej beczki - jak oceniacie promocję undergroundowych zespołów w mediach? Czy mają szansę zaistnieć na rynku muzycznym w Polsce i na świecie?
Beh: Większość zespołów undergroundowych to zespoły niszowe dla których nie ma miejsca w popularnych mediach. Obecnie lansowane gwiazdki są bardzo przeciętne, żeby nie powiedzieć, że tragiczne. Więc zaistnienie zespołów podziemnych (w większości przypadków bardzo dobrych zespołów) na rynku muzycznym jest bardzo małe. Jeżeli chodzi o media związane stricte z muzyką metalową, sprawa wygląda lepiej. Pojawia się wiele portali, co powoduje to, że dany zespół dociera do większej ilości słuchaczy. Aby zaistnieć grając taką muzykę trzeba robić swoje, iść do przodu i mieć głowę na karku. Trzeba też uważać na naciągaczy, bo w tym gatunku muzyki też się niestety tacy ludzie zdarzają i mogą być wielkie problemy z tego powodu.
Seth: Ciężko. niestety muszę tak stwierdzić, chociaż dzięki zinom i portalom jest ona łatwiej dostępna i również dzięki ludziom którzy jej słuchają! Muzyka metalowa ma to do siebie, że skupia grono pasjonatów którzy lubią poszperać i wynajdywać takie właśnie perełki z dna naszej sceny a nie biorą tego co im się poda na tacy. Dzięki temu również sami starają się promować kapele których słuchają, co sprawia, że często ciężka praca ludzi i zespołów sprawia, że jednak wychodzą z podziemia i mogą zaistnieć.
Wam się to udało. Czy macie jakieś plany na przyszłość? Kiedy możemy się spodziewać nowego albumu?
Spirit: Plany są. Nie chcę tu przybliżać szczegółów, powiem tylko że pracujemy nad długogrającym albumem, który będzie bardziej rozbudowany, bardziej symfoniczny i agresywny. O reszcie narazie sza…
Prosiłbym jeszcze o kilka słów do Czytelników VNM.
Zespół: Pozdrawiamy wszystkich czytelników. Pamiętajcie że bez was nasza, ani żadna inna muzyka nie miała by prawa bytu. Stay Metal!!!
Wywiad pierwotnie przeprowadzony dla Via Nocturna Magazine.
Vladymir Nox
2008
|