|
AITON
Młode formacje ambientowe bardzo wyraźnie zaznaczają swoją obecność na scenie muzycznej. Co chwilę pojawiają się nowe zespoły, czy też artyści solowi, jednak czy udaje im się przebić i trafić do większej ilości słuchaczy? Aiton jest jednym z tych, którym naszym zdaniem się udało. Wydał właśnie swój debiut, pt. “Akhetaten”.
Witaj! Na początku naszej rozmowy chciałbym zapytać o Twoje artystyczne pseudo. Skąd wziął się tajemniczy Aiton?
Witam, witam!!! Mój pseudonim odzwierciedla w pewien sposób moje zainteresowania. Jego pierwszy człon zaczerpnąłem z Geocji, drugi natomiast to słowo pochodzenia greckiego, a oznacza pewien charakterystycznie wiązany element starożytnego ubioru egipskiego. Wybacz, ale nie ujawnię więcej szczegółów.
Na swoim koncie masz już debiutancki krążek, wydany przez Insomnya Records. Dlaczego zdecydowałeś się zatytułować go “Akhetaten”?
Akhetaten, czy jak niektórzy wolą Achetaton. Dla mnie to miasto - symbol. Nie będę tutaj opowiadał o jego historii, dużo by mówić. To obraz dziejów, przemijania, a jednocześnie pamięci. Ludzie zapominają o swoich korzeniach, a wiedza o przeszłości kształtuje przyszłość.
Minęło pół roku od premiery “Akhetaten”. Powiedz mi, jak ludzie zareagowali na ten materiał? Na pewno zebrałeś same pozytywne recenzje, czyż nie?
Hahaha. Dla niektórych jest to dzieło jednolity, opowiadające pewną historię. Dla innych to muzyka do słuchania w tle, która delikatnie wkrada się w świadomość, wywierając osobisty wpływ na słuchacza. A co do recenzji, powiem tak: nie było tak źle, czasami bardzo dobrze.
Przyznam szczerze, że sam byłem oczarowany tym, co spotkało mnie po przesłuchaniu Twojego debiutanckiego albumu. Jakim gatunkiem muzycznym określasz swoje dźwięki? Dlaczego wybrałeś właśnie taki rodzaj, a nie poszedłeś na przykład w coś lżejszego?
Dziękuje bardzo w imieniu Aiton. Co do gatunku, nie zastanawiałem sie nad tym
dokładnie. Szufladkowaniem muzyki zajmują się krytycy, nie muzycy. A czy Akhetaten jest lekki czy ciężki, to zależy od słuchacza. Tworząc pierwsza płytę Aiton starałem się odzwierciedlić klimt czasów o których opowiada ten album.
Co było najtrudniejszego w nagrywaniu debiutu?
Starałem się trzymać jednej konwencji. Czasami powstawały numery naprawdę dobre, lecz nie pasowały do koncepcji. Może kiedyś ujrzą światło dzienne.
Wydaniem “Akhetaten” zajęła się Insomnya Records, a oprawą graficzną Sodom&Gomorrah. Opowiedz coś o tych dwóch firmach. Jak układa Ci się z nimi współpraca i czy jesteś zainteresowany kontynuowaniem jej?
Nie chcę tutaj wchodzić w szczegóły. Jestem ogromnie wdzięczny tym dwóm firmom, bez nich nie było by Aiton.
Czy praca w branży muzycznej jest tym, co chciałeś zawsze robić, czy może masz jeszcze jakieś inne marzenia?
Zawsze chciałem być muzykiem, grać na jakimś instrumencie. I udało się, jestem perkusistą, który się realizuje. Teraz czeka mnie ciężka praca z ludźmi, z którymi gram na codzień. Chcemy wypromować naszą rodzimą kapelę.
Wiem, że Aiton to nie tylko Ty, ale i ktoś jeszcze. Czy możesz zdradzić kim jest ta tajemnicza postać, która współtworzyła album “Akhetaten”?
Jest to moja serdeczna przyjaciółka. Osoba o niepowtarzalnej intuicji muzycznej, potrafiąca usłyszeć najdrobniejsze niedociągnięcie Wspaniały muzyk z doświadczeniem i co najważniejsze z wyobraźnią. Bez niej Aiton brzmiałby zupełnie inaczej.
Powiedz, czy zastanawiałeś się kiedyś nad tym, by zagrać koncert? Skonfrontować swoją muzykę w ludźmi “na żywo”?
Tak, szczerze mówiąc dalej chodzi mi to po głowie. Myślę, że w przyszłości stanie się to faktem. Lecz na razie skupiam się na muzyce mojego zespołu. Aiton chwilowo zszedł na drugi plan.
Czy masz już jakieś skonkretyzowane plany na przyszłość?
Oczywiście. Przestał mi odpowiadać klimat Akhetaten, jestem w trakcie tworzenia nowych aranżacji utworów z tej płyty. Chciałbym wydać reedycję przy okazji ukazania się kolejnej płyty Aiton.
Zdecydujesz się zatrudnić szerszy personel do pracy nad nową płytą?
Nie widzę takiej potrzeby, dwie osoby wystarczą do komponowania następnej płyty. Chociaż nie wykluczam zaproszenia gości.
Może spośród misternych dźwięków wyłoni się jakiś wokal?
Wokal pojawi się na nowej płycie. To pewne. Natomiast nie wiem jeszcze w jakiej formie. Czy będzie jedynie dodatkiem, czy wyraźnym, żywym instrumentem muzycznym.
Czy możesz zdradzić, jakie wydawnictwa muzyczne z ostatnich miesięcy przykuły Twoją uwagę? Może są też takie, o których chciałbyś jak najszybciej zapomnieć?
Staram się nie przekreślać żadnej muzyki, każda coś ze sobą niesie, co nie oznacza, że słucham wszystkiego. Ostatnio wsłuchuję się w koncertową płytę Theriona, Live Gothic oraz w ostatni LP Katatonii. Ta muzyka jest strasznie bardzo melancholijna, zawsze przy niej nachodzą mnie wspomnienia, a lubię wspominać.
Na co dzień słuchasz jakichś konkretnych artystów, czy może upajasz się swoją muzyką?
Uwielbiam Samaela, Laibach, Moonspell i Satyricon. Jest jeszcze wiele innych zespołów których muzyka bardzo mi odpowiada. Nie sposób ich wymienić, więc za wzór powinny wystarczyć te które wymieniłem. A co do słuchania własnej muzyki. Słucham ale tylko po to by odnaleźć w niej błędy, motywy, które bym zmienił.
Na koniec, kilka słów do czytelników Via-Nocturna Magazine.
Każdy człowiek w swej duszy posiada iskrę Erato. Sztuką jest wzniecenia gorącego płomienia z jej pomocą. Życzę by ta sztuka się wam udała.
Dziękuję za poświęcony czas.
Dzięki!!!
Wywiad przeprowadzony pierwotnie dla Via Nocturna Magazine.
Vladymir Nox
Październik 2008
|