|
Metal Jeers 4/2008
Nie miałem gdzie tego napisać, bo na njusa to zbytnio nie pasuje, ale chodzi o to, że ostatni numer białostockiego zina Metal Jeers może być naprawdę tym ostatnim. Kilka dni po otrzymaniu gazetki
wszystko co związane z Metal Jeers Production po prostu przestało istnieć. Jak mówi ParteR - "powodów jest wiele... głównie wynikających z konwenansów społecznych". Ta odpowiedź nie musi wszystkich satysfakcjonować, mnie na pewno nie zadowala, ale cóż zrobić. Pozostaje skupić się na tym co tu najważniejsze, czyli
muzyce. A tej w najnowszym MJZ jest naprawdę sporo, oczywiście tym razem do czytania a nie do słuchania, bo nie ma żadnej dołączonej składanki, jak to bywało w latach poprzednich. Trochę szkoda, bo jak pisałem we wcześniejszych recenzjach tego zinacza - fajnie nie tylko o zespole przeczytać, ale go jeszcze posłuchać i dzięki temu wyrobić sobie o nim opinie, a nie sugerować się subiektywnymi odczuciami recenzenta... Pierwsze spojrzenie, pierwszy dotyk - spodobał mi się ten periodyk od pierwszej chwili, może dlatego, że trzeba było na niego tak długo czekać? A wiadomo, że im dłużej się czeka na przyjemność, tym bardziej ona smakuje :) Wizualnie dla mnie bomba - tradycyjnie czarno na białym (lub odwrotnie, jak kto woli) mamy spisanych sporo artykułów o tradycyjnej formie: recenzji, relacji, wywiadu, prezentacji. Poprzedzielane jest to wszystko sporą ilością reklam, ale do tego nie trudno się przyzwyczaić, skoro występują niemalże w każdym 'poważniejszym' i bogatszym w formę zinie. Teksty, o czym zresztą przestrzega naczelny we wstępniaku, są unaocznione za pomocą naprawdę mikroskopijnej czcionki, co wynika po części z oszczędności, ale gwarantuje więcej materiału, kosztem przemęczenia oczu - coś za coś:) Ja sobie ten proces jeszcze bardziej utrudniłem, zabierając gazetkę codziennie
na pokład pociągu, który jak wiadomo Pięknie Kurwa Popierdala :D
Podwoiło to czas mojej lektury, zważywszy na fakt, że co chwila gubiłem się w linijkach, haha! A propo transportu i przechowywania gazetki - szmata zachowała się jak tysiącletni papirus i rozleciała po kilku godzinach użytkowania. Jak się
później okazało - cosik nie tak było ze zszywkami. Najciekawsze elementy tego numeru to przede wszystkim wywiady - tutaj należy wyróżnić rozmowy z Daro (Sturmgewehr 666) - osobą jak zawsze wygadaną i mającą
coś ciekawego lub niejednokrotnie kontrowersyjnego do powiedzenia, Hesperus Dimension, Devilish Impressions oraz nietypowy
"wywiad numeru" z Sebą "Semim" Michałowskim - lokalnym działaczem i wieloletnim propagatorem ciężkiej muzyki na łamach prasy i w eterze. Takie coś naprawdę zajebiście się
zyta - przynajmniej wiesz, że nie trafisz na zespół chcący się jak najlepiej "sprzedać", a na gościa, który nie tylko oferuje Ci gratisową
podróż wehikułem czasu, ale przy okazji zawsze zaskoczy również jakimiś ciekawostkami. Interesującym zabiegiem jest również przedstawienie oferty labeli współpracujących z MJP i to nie tylko w formie recenzji kilku wydawnictw ale także i wywiadu z fundatorem takiej wytwórni. Tym razem ParteR "prezentował" amerykańską Sevared Records - głównie zajmującą się brutalnym deeath metalem i odpowiedzialną za dystrybucję ostatniej płyty
Sturmgewehr 666, bo jak czytamy, Barret - właściciel SR, kocha polski death metal! I zajebiście, bo ja też go uwielbiam :D Zdecydowanie dobrze czyta się
także raport z trasy Ageless Void European Tour 2006 - choć sama data mówi za siebie. Ale nic to, bo Icanraz
znakomicie oddał w tekście klimat panujący na tej trasie, w której udział wzięli Aeternus, Devilish Impressions oraz Darkshine. Niecny proceder o kryptonimie "Pod mikroskopem" to nic innego jak recenzje kilku klipów - nie wiem czy potrzebne, ale w sumie nie zajmuje dużo miejsca, więc luz, zwłaszcza że równie
dobrze mogli tam wjebać niepotrzebną reklamę jakąś.... Ciekawym zabiegiem jest jeszcze umieszczanie recenzji ostatniego materiału danej kapeli razem z wywiadem - bardzo pomocna rzecz. Układ samych
recenzji nareszcie nie razi - wszystkie zostały zebrane razem i nie ma już takiego chaotycznego rozrzutu jak to miało
miejsce przy okazji wcześniejszych numerów. No i to by było na tyle - polecam zapoznanie się, z tym periodykiem,
pomimo, że lwia część wywiadów jest już stara, chociaż może być ciężko, z racji zaprzestania działalności przez MJP. Ale jest jeszcze Johny (gitarzysta Effect Murder), który zapowiada, że będzie dalej prowadził distro, więc myślę, że najlepiej będzie jeśli zgłosicie się do niego: murder_jb@wp.pl.
autor: kaReL
|